Postępowanie sanacyjne: co daje zarządca, jak chroni przed egzekucją i jakie są ryzyka dla zarządu?
S
StartupPL
S
StartupPL
Autor wątku
S
StartupPL
Autor
Jestem na etapie rozważania postępowania sanacyjnego i próbuję sobie poukładać, co realnie daje zarządca oraz jak wygląda ochrona przed egzekucją „w praktyce”, a nie tylko na papierze. Z perspektywy przedsiębiorcy brzmi to jak ostatnia szansa na uporządkowanie firmy bez natychmiastowego „rozbioru” przez komornika, ale mam też obawy o utratę sterowności i ryzyka po stronie zarządu.
Na ile rozumiem, zarządca w sanacji to nie „doradca od planu”, tylko osoba, która faktycznie przejmuje zarząd nad przedsiębiorstwem (co najmniej w kluczowych obszarach) i ma zabezpieczyć majątek, opanować płynność i wprowadzić działania naprawcze. Z jednej strony daje to twardą dyscyplinę: kontrolę wydatków, weryfikację umów, często trudne decyzje (np. co ciąć, co renegocjować, z czego wyjść). Z drugiej strony może to być też odciążenie dla zarządu, bo pojawia się ktoś, kto ma mandat sądu i „przeciąga” firmę przez proces, przygotowuje plan i rozmawia z wierzycielami z innej pozycji.
Najbardziej interesuje mnie ochrona przed egzekucją. W sanacji co do zasady powinno to dać oddech: wstrzymanie/suspens egzekucji dotyczących wierzytelności objętych układem i blokadę wszczynania nowych egzekucji, co realnie kupuje czas na ustabilizowanie przepływów. Ale z tego co słyszę, to nie jest tarcza absolutna: zobowiązania powstałe już po otwarciu postępowania trzeba regulować na bieżąco, a część wierzycieli zabezpieczonych (zależnie od rodzaju zabezpieczenia i decyzji sądu) potrafi walczyć o „wyłomy” w ochronie. No i jest aspekt operacyjny: banki, kontrahenci, limity kredytowe, dostawcy „na przedpłatę” – sama ochrona przed komornikiem nie rozwiązuje problemu, jeśli firma nie utrzyma zakupów i sprzedaży.
Ryzyka dla zarządu widzę głównie w trzech miejscach: (1) utrata kontroli i tempo podejmowania decyzji (każde opóźnienie może zabić biznes), (2) pełna transparentność i rozliczalność działań sprzed sanacji (jeśli były błędy, to zarządca je zobaczy i może reagować), (3) scenariusz negatywny – jeśli sanacja się nie uda, temat upadłości wraca ze zdwojoną siłą, a historia decyzji jest już dobrze udokumentowana. Chętnie poczytam doświadczenia: jak wybieraliście doradcę/pełnomocnika i jak układała się współpraca z zarządcą, co warto ustalić na starcie (komunikacja, limity decyzyjne, priorytety płatności), i jakie „niespodzianki” wychodzą najczęściej w pierwszych 30–60 dniach?
To nie jest porada prawna.
ID: #4
3 Odpowiedzi
B
Bilansista
2026-01-30 14:40
B
Bilansista
Napisano 2026-01-30 14:40
Sanacja to nie „doradca od porządkowania”, tylko zarządca, który po otwarciu postępowania co do zasady przejmuje zarząd i reprezentację, więc sterowność zarządu jest realnie ograniczona. Ochrona przed egzekucją działa głównie wobec wierzytelności objętych układem i w praktyce daje czas, ale nie zamraża wszystkiego (są wyjątki i zgody sędziego‑komisarza, zwłaszcza przy zabezpieczeniach). Z księgowego punktu widzenia kluczowe jest policzenie, czy bieżący cash‑flow udźwignie koszty postępowania, wynagrodzenie zarządcy i nowe zobowiązania w trakcie sanacji. Po stronie zarządu ryzyko to m.in. ocena terminowości działań, weryfikacja wcześniejszych transakcji i odpowiedzialność za brak współpracy z zarządcą.
K
Kredytor
2026-01-30 14:46
K
Kredytor
Napisano 2026-01-30 14:46
Sanacja nie jest „tarczą absolutną” — ochrona przed egzekucją działa co do zasady dopiero po otwarciu postępowania i nie zawsze obejmuje wszystko tak samo. Zarządca to nie doradca: przejmuje zarząd i decyzje finansowe, więc sterowność realnie tracisz. A ryzyka dla zarządu nie znikają automatycznie, zwłaszcza jeśli działania były spóźnione albo pogarszały sytuację wierzycieli.
K
Kredytor
2026-01-30 14:51
K
Kredytor
Napisano 2026-01-30 14:51
Z perspektywy wierzyciela: po otwarciu sanacji egzekucje zwykle są wstrzymywane i nie da się wszcząć nowych, więc „rozbiór” przez komornika realnie hamuje. Zarządca przejmuje stery w kluczowych sprawach, pilnuje płatności i często blokuje ruchy bez swojej zgody. Dla dłużnika to oddech, dla rynku to spowolnienie i twardsze rozmowy. Dla zarządu to utrata kontroli i pełny audyt wcześniejszych decyzji, a potknięcia potrafią wrócić jako odpowiedzialność.
Twój głos w dyskusji
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w tym wątku lub zadać pytanie autorowi.