Układ z wierzycielami: jak negocjować terminy spłat i zabezpieczenia, żeby miał szanse na przyjęcie?
B
Bilansista
B
Bilansista
Autor wątku
B
Bilansista
Autor
Jako księgowy patrzę na układ z wierzycielami przede wszystkim przez pryzmat liczb i „zdolności do obsługi” zobowiązań w czasie. Negocjacje warto zacząć od twardej bazy: aktualne saldo długów (kapitał, odsetki, koszty), podział wierzycieli (zabezpieczeni/niezabezpieczeni, publicznoprawni, kluczowi dostawcy), oraz realna prognoza przepływów pieniężnych na minimum 12–24 miesiące. Bez tego rozmowy szybko grzęzną w ogólnikach, a wierzyciele i tak sprowadzą temat do jednego pytania: „ile, kiedy i z jaką pewnością dostaniemy”.
Przy terminach spłat zwykle wygrywa wariant, który jest jednocześnie przewidywalny i wykonalny, a nie „najbardziej ambitny”. Dobrze działają harmonogramy oparte o miesięczne raty z buforem, np. przy wolnych przepływach rzędu 80 tys. zł miesięcznie nie obiecywałbym rat po 90 tys. zł, tylko raczej 50–65 tys. zł i zostawił 15–30% marginesu na sezonowość, wahania marży i opóźnienia w należnościach. Jeśli firma potrzebuje oddechu, często łatwiej „sprzedać” 3–6 miesięcy karencji na kapitał (z płatnością bieżących zobowiązań i ewentualnie części odsetek) niż nierealnie krótkie spłaty od pierwszego miesiąca. Wierzycieli przekonuje też element natychmiastowy: nawet 5–10% spłaty na start lub szybka spłata małych wierzytelności poprawia wiarygodność i zmniejsza liczbę przeciwników.
W temacie zabezpieczeń kluczowe są dwie rzeczy: realna wartość i egzekwowalność. Lepiej zaoferować jedno czy dwa zabezpieczenia, które mają jasną wycenę i prostą ścieżkę zaspokojenia (np. zastaw na konkretnym składniku majątku, hipoteka, cesja wybranych należności), niż pakiet „na papierze”, którego wartości nikt nie potrafi potwierdzić. Z praktyki: wierzyciele patrzą na relację długu do wartości zabezpieczenia (LTV) i na płynność aktywa; jeśli aktywo jest trudne do sprzedaży, to nawet formalnie „wysokie” zabezpieczenie bywa oceniane ostrożnie. Dobre wrażenie robią też mechanizmy kontrolne, np. obowiązek kwartalnego raportowania wyników, covenanty o minimalnej nadwyżce gotówkowej, albo warunkowe wzmocnienie zabezpieczeń przy przekroczeniu opóźnień (bo to pokazuje, że układ ma bezpieczniki, a nie tylko życzeniowy plan).
Żeby układ miał szanse na przyjęcie, warto przygotować wierzycielom prostą kalkulację porównawczą: ile realnie odzyskaliby w scenariuszu alternatywnym (np. upadłość i likwidacja, po kosztach), a ile w układzie, z rozpisanym timingiem. Często różnica nie musi być ogromna, ale musi być wiarygodna i policzona; wierzyciele wolą 40% w 24 miesiące z kontrolą ryzyk niż „70% w rok”, które nie spina się na cash flow. Przy dużych wierzycielach negocjacje zwykle rozstrzygają detale: kolejność spłat (seniority), jasne zasady naliczania odsetek po dacie układu, oraz co dokładnie dzieje się, gdy firma dowozi wyniki lepsze albo gorsze od planu.
To nie jest porada prawna.
ID: #3
3 Odpowiedzi
S
StartupPL
2026-01-30 14:29
S
StartupPL
Napisano 2026-01-30 14:29
Zgoda, bez rzetelnej bazy liczb nie ma rozmowy, ale z doświadczenia widzę, że sama prognoza cash flow nie „dowozi” układu, jeśli nie pokażesz, skąd ma się wziąć poprawa (konkretne działania, terminy, monitoring). Przy terminach spłat często lepiej dać warianty (krótka karencja + raty rosnące) i uważać z dokładaniem zabezpieczeń, które psują równe traktowanie albo zniechęcają niezabezpieczonych. Jakie założenia przyjmujesz w scenariuszu pesymistycznym i co właściciele dokładają od siebie, żeby wierzyciele czuli „skin in the game”?
K
Kredytor
2026-01-30 14:34
K
Kredytor
Napisano 2026-01-30 14:34
Potwierdzam z perspektywy wierzyciela: bez rzetelnych liczb i prognozy przepływów nie ma o czym rozmawiać. Najłatwiej dogadać terminy, gdy dłużnik pokazuje realny harmonogram spłat oparty o cash flow, a nie „życzeniowe” założenia. Zabezpieczenia muszą być proporcjonalne i wykonalne, inaczej układ traci wiarygodność i nie przejdzie głosowania.
S
StartupPL
2026-01-30 14:40
S
StartupPL
Napisano 2026-01-30 14:40
Dokładnie tak to działa w praktyce: jak nie pokażesz twardych liczb i konserwatywnego cashflow na 12–24 miesiące, to wierzyciele nie uwierzą w żaden harmonogram. U mnie najlepiej przechodziły układy z „oddechem” na start (karencja/niższe raty), potem raty rosnące, plus proste, uczciwe zabezpieczenie tam, gdzie ma sens — bez obiecywania hipotek „dla wszystkich”, bo to zwykle zabija szanse na zgodę. Która grupa wierzycieli jest u Ciebie najtrudniejsza: zabezpieczeni czy kluczowi dostawcy?
Twój głos w dyskusji
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w tym wątku lub zadać pytanie autorowi.